Kamil Dąbrowski

07.05.2019

30 lat od upadku socjalizmu

W tym roku mija już 30 lat odkąd zrzuciliśmy jarzmo socjalizmu i podążyliśmy drogą wolnego rynku. Przez te trzy dekady w naszym kraju zmieniło się już tak wiele, że jedynie najstarsi ludzie pamiętają czasy sprzed tzw. „aksamitnej rewolucji”. Młodsi mogą co najwyżej zapoznać się z absurdami gospodarki planowej oglądając stare filmy, ale nawet wówczas wydają się tak absurdalne, że prawie nierealne.

Ciężko sobie dziś wyobrazić, że kiedyś były kłopoty z kupnem czegokolwiek. Na szczęście minęły już czasy kiedy kartki na mięso były lepszym środkiem płatniczym niż prawdziwe pieniądze. Czy wiecie, że posiadanie walut innych krajów było w ogóle nielegalne? To się nieco kłóci z tym, że istniały u nas takie sklepy jak Pewex, gdzie można było kupić rzeczy zza żelaznej kurtyny, jeśli tylko miało się dolary albo marki. Ale jak już wspomniałem, to były czasy pełne absurdów.

Żeby kupić samochód trzeba było mieć talon i czekać po kilka lat. Inną opcją było kupienie samochodu na giełdzie, ale jego wartość była tam kilka razy większa niż w oficjalnej sprzedaży. Żeby kupić jakikolwiek samochód wyprodukowany w innym kraju niż blok wschodni trzeba było mieć naprawdę górę forsy. Wtedy jedynie nieliczne grupy zawodowe miały możliwość zarabiania lepiej niż ogół społeczeństwa, a było to okupione zazdrością i lekceważącym traktowaniem przez „ludzi pracy”.

Jeśli ktoś był np. ogrodnikiem albo miał mały warsztat rzemieślniczy to mógł sobie pozwolić np. na japoński Daihatsu Charade, który w latach 80tych był symbolem polskiego drobnego biznesu. Na Zachodzie takimi samochodami jeździli robotnicy, ale w Polsce Daihatsu Charade był niemalże synonimem luksusu. Chyba nikt nie tęskni za tamtą epoką. Warto jednak dowiedzieć się co nieco o życiu w tamtych czasach żebyśmy mogli bardziej docenić to co mamy teraz.